Home Nasze podróże Grecja Grecja kontynent

Tagi

Grecja kontynent
Wpisany przez malgosia   
Sobota, 09 Sierpień 2008 08:33
Spis treści
Grecja kontynent
Z Meteorów do Itheii
Z Ithei do Epidavros
Wszystkie strony

Pierwszy etap naszej podróży po Grecji to zwiedzanie Grecjii kontynentalnej. Niektórzy pędzą autostradą prosto do Aten lub na Peloponez. My postanowiliśmy pojechać trochę dokoła przez Edessę i Kozani do Meteorów a następnie przedostać się przez Parnas do Delf i Itheii....

Edessa

Edessa to miejscowość 43 km od Verii. Spędziliśmy tam niewiele czasu, akurat tyle żeby obejrzeć największą jej atrakcję, czyli wodospad. Przepływające przez Edessę strumyki łączą się i tworzą całkiem pokaźną ściankę wody, spadającą w dół praktycznie w środku miasta, w zadbanym choć niewielkim parku. Wodospady widziałam już większe, ale ten, ze względu na położenie jest ciekawostką przyrodniczą. Inną ciekawostką są stragany dla turystów. Nie koniecznie namawiam do zakupów, ale oglądanie polecam. Zwłaszcza wyroby z różnych rodzjów futer; począwszy od skór lisów ze szklanymi oczkami, kapci, narzutek, dywaników po wypchane zwierzaczki np. stojące zajączki podpierające się na kiju. Oczywiście koszulki, koraliki i inne tego rodzju gadżety. Miasta bliżej nie oglądaliśmy (a może szkoda), ale żaden przewodnik nie poleca w nim nic, poza wodospadem. Zjedliśmy tylko po rewelacyjnej brzoskwince (też ze straganu), małe zakupy w markecie i dalej w drogę.

  • edesa_0044
  • edesa_0080
  • edesa_0079
  • edesa_0075
 

Meteora

Thumbnail

To chyba znane wszystkim, którzy o Grecji cokolwiek słyszeli, "unoszące się w powietrzu", a tak naprawdę zawieszone na skałach niezwykle klasztory. Wszystko zależy od tego, ile czasu przeznaczamy na ich zwiedzanie. Dla dokładnych turystów powinny wystarczyć dwa dni. Ale spokojnie można zobaczyć je w jeden (nie upierając się przy wchodzeniu do każdego- wnętrza pewnie podobne). Warto pojechać tam wcześnie rano, aby zdążyć przed autokarami, które przywiozą setki turystów z hoteli w Atenach i nie tylko. Dlatego do Meteorów dojechaliśmy póżnym wieczorkiem, rozbiliśmy namiot na campingu Meteora Garden (polecam: czysto, sympatycznie, winogrona nad głową, frappe na miejscu, basen z widokami na skałki, fajne koty) i rano ruszyliśmy zwiedzać. Miejsce wyjatkowo fotogeniczne, nazywam takie: "można robić fotki we wszystkich kierunkach i wyjdą fajne". Klasztory, dziedzińce, mostki, czaszki, koty, skały ,schody, przepaście, roślinność, widoki......Miejsce oczywiście ciekawe historycznie: pierwszy z monasterów został założony w XIV wieku, jego budowa trwala okolo 300 lat (materiały wnoszone po drabinkach linowych i wciągane w koszach). Z 23 klasztorów dziś pozostało 8 (zamieszkałych i otwartych 6). Z pewnością warto zajrzeć do środka, żeby podziwiać dobrze zachowany wystrój (w środku nie wolno robić zdjęć). A potem poszaleć z aparatem po wszystkich kolejnych skałach i punktach widokowych. A widoki rewelacyjne!! Jeszcze nie było mowy o naszych ulubionych turystach spotkanych na szlaku:)) Numer 1 to turysta japoński, który ustawiał aparat na statywie, pozował na tle jakiegoś widoczku z wielce poważną miną i z pilota "pstrykał" sobie fotkę:))) Ulubionych turystów w naszej relacji bedzie więcej:)

Podsumowując: Meteory to jedno z ciekawszych miejsc Grecji, z całą pewnością warte i godne zobaczenia. Jeśli pozwala nam na to czas  przeznaczyłabym dwa dni. Nie spiesząc się, można w ciekawszych momentach przeczekiwać "stonkę" autokarową. Z fajnych momentów: śniadanie na skałach z pięknym widokiem.... Warto zrobić sobie małą przerwę w zwiedzaniu, nacieszyć oczy i napełnić brzuszki między podziwianiem jednego pięknego klasztoru, a następnego...... Aha, na basenie urządliła mnie osa. W stopę, bo przez przypadek ją przydepnęłam. Uwaga na te złośliwe owady, zwłaszcza w okolicach winogron:)

Thumbnail

U stóp Meteorów leży miejscowość Kalambaka. Jadąc do Meteorów właśnie na Kalambakę należy się kierować drogowskazami. Fajnie wygląda stary dworzec kolejowy.

Thumbnail

A pierwsze, co strasznie mi się spodobało w dalszej drodze, to mały przystanek na polu "wacików", czyli bawełny:)) Oczywiście zerwałam sobie parę krzaczków. Naturalna bawełna pachnie niesamowicie: czysta, żywa natura:)) Szkoda, że nie narwałam więcej. Z wacików wydobyłam nasionka i podjęłam próbę hodowli. Wyrosły owszem, na jakieś 5 cm, po czym padły. Szymon mówi, że zwariowałam, bo bawełny nie sieje się na zimę, ale skąd ona to wie skoro jest w  doniczce i w ciepłym??? Nasion mi jeszcze zostało, kolejną próbę podejmę na wiosnę:))



Zmieniony: Piątek, 09 Styczeń 2009 21:37
 
M & S, Powered by Joomla!;

\
linki Mielno | charakterystyka energetyczna | kite, kitesurfing, windsurfing | hotel poznan