Home Nasze podróże Europa Ukraina 2007 - szlakami Wołodyjowskiego

Tagi

Wpisany przez Simon   
Spis treści
Ukraina 2007 - szlakami Wołodyjowskiego
Z Krzemienieca do Tarnopola
Czortków i Kamieniec Podolski
Chocim
Lwow
Wszystkie strony

Ukraińcy pewnie chcieliby mnie zlinczować za to, że ta relacja została wstawiona do kategorii Polska.. no ale cóż w końcu jechaliśmy szlakiem polskich zamków i polskiej historii. A tak swoją drogą to Szczecin i Wrocław są niemieckie a Lwów polski i już :P

Kwestie stosunków polsko-ukraińskich wolę pozostawić historykom i politykom. Mi się na Ukrainie podobało i chętnie bym tam wrócił.

Wyprawa motocyklowa ma swój niepowtarzalny klimat. Siedemnaście maszyn jadących w szyku robi niezłe wrażenie nawet na samych jadących, wymaga ogromnego skupienia i uwagi co jednocześnie pozwala całkowicie wyłączyć się od wszelkich innych problemów niż tylko droga, maszyna i to żeby się nie wpakować w poprzedzającego.. jednym słowem totalny reset.

Na wyprawę pojechaliśmy z Orłem (moim kolegą z pracy) prawie całkiem spontanicznie w wyniku zaproszenia od Tomka Kulika naszego dawnego instruktora jazdy.

Dojazd i zamek w Olesku

Pierwszy dzień był mało obiecujący gdyż wyjazd z Warszawy odbył się w ulewnym deszczu i tak było przez większość drogi do Zamościa. Orzeł jak mu dupsko zmokło z nogami włącznie prawie zrezygnował z dalszej jazdy. Jednak po kilku browcach i zapoznaniu się z resztą ekipy w Zamościu jakoś humory zaczęły wracać. Kolejny dzień okazał się być piękny i słoneczny. Przejazd przez granicę w Hrebennem bezproblemowy i juz byliśmy na Ukrainie. Pierwszy przystanek był w Olesku kiladziesiąt kilometrów za Lwowem.Mieliśmy zajechać do Podchorców ale oczywiście w siedemnasto-maszynowej grupie nie może nic się nie zdarzyć. Zdarzyło się więc, że jedna dziewczynka przewróciła maszynę i złamała klamkę od sprzęgła. Motocyklem bez sprzęgla można jeździć ale nie każdy potrafi, więc już drugiego dnia mielśmy przymusowy przystanek połaczony z poszukiwaniami mechaniora. Ponieważ Olesko to mała wiocha z zamkiem, więc zasadniczo nie było gdzie przenocować. Najpierw oczywiście postanowilismy zwiedzić zamek a własciwie jego ogrody gdyż sam zamek był zamknięty. Po ogrodach zamkowych mozna było przejechać się bryczką z przewodnikami, którzy świetnie gadali po polsku. Przewodnicy w strojach z dawnej epoki okazali się być księdzem i zakonnicą, którzy zrezygnowali ze służby Bogu i postanowili żyć razem prowadzac w Olesku biznes polegający na oprowadzaniu polskich turystów po zamku i sprzedawaniu im glejtów na podróże po Ukrainie.O zamku w Olesku przeczytacie na Wikipedii. Ja mogę tylko powiedzie, że z zewnątrz jest to pięknie zachowany i imponujący zabytek i zaprosić do obejrzenia paru fotek.

 

  • ukraina 118
  • ostatnie 007
  • ostatnie 011
  • ukraina 130
  • ukraina 123
  • ukraina 122
  • ukraina 133
  • ukraina 131
  • ukraina 136
  • ostatnie 014
  • ukraina 132
  • ukraina 135
  • ukraina 121
  • ukraina 120
  • ukraina 125
  • ostatnie 013
  • ostatnie 015
  • ukraina 137
  • ukraina 138
  • ukraina 140

 



 
M & S, Powered by Joomla!;

\
linki kolektory słoneczne | prestashop kupowanie bez rejestracji | obuwie robocze | wózki dziecięce