| Wpisany przez Simon | |||||||||
Strona 5 z 5 Jedziemy do LwowaZ Chocimia do Lwowa jechaliśmy z noclegiem w Iwanofrankowsku czyli w Stanisławowie. Na przedmieściach Stanisławowa przy trasie na Kołomyję znaleźliśmy naprawdę fajny, klimatyczny zajazd. Jeśli kiedyś się w tamtą stronę wybierzecie to polecam. Nie pamiętam jak się nazywa ale jest to dość charakterystyczny budynek z drewnianych bali i nic innego w okolicy nie ma. LwówDla odróżnienia od Stanisławowa pod Lwowem nocowaliśmy w jakimś masakrycznym zajeździe przy obwodnicy. Po pierwszej nocy mialem wrażenie, że coś mnie oblazło. Do Lwowa nie wjeżdżaliśmy motocyklami bo to było by bez sensu. Dużo łatwiej było wsiąść za kilka hrywien w tak zwaną marszrutkę czyli busika i w ten sposób wygodnie dojechac do centrum. O Lwowie możnaby mnóstwo napisać w kontekście historycznym. Zabytków tam mnóstwo. Ja nie będe się rozpisywał na takie tematy i skupię się raczej na wlasnych wrażeniach. Otóż Lwów jest miastem pięknym i w porównaniu do innych ukraińskich miejscowości bardzo eleganckim. Jeśli podoba Wam się Praga, Wiedeń lub Budapeszt to Lwów jest bardzo podobny ale moim zdaniem bardziej klimatycznym. Tu nie ma jeszcze takiej obrzydliwej komercji turystycznej. Lwów jest oryginalny i autentyczny.
Oczywiście na każdym kroku znajduje się ślady polskości, prawie wszyscy gadają po polsku i nie ma żadnych probemów z komunikacją. Z drugiej strony oczywiście tak samo jak w Kamieńcu czy Zbarażu ślady te są skrupulatnie maskowane. maskowane to dobre słowo gdyż we Lwowie nikt pewnie nie odważyłby się ich zacierać.. tutaj się maskuje. Na przykład jeśli wybierzecie się na Kopiec Unii Lubelskiej to znajdziecie tam napis o tym jak to w tym miejscu znajdował się zamek księcia ukraińskiego, który był oblegany prze Krzywonosa w czasie powstania Chmielnickiego. Innymi słowy ukraiński książę był oblegany prze ukraińskiego bohatera powstania Chmielnickiego :)) ... a co jeszcze ciekawsze to tak naprawdę nie do końca wiadomo kim był Krzywonos. Podobno wcale nie Kozakiem tylko Szkockim awanturnikiem.
Podobna sytuacja jest z Cmentarzem Orląt. Został on ładnie zamaskowany przez pomnik bohaterów UPA.. cóż :) Lwów jest miastem, które żyje przez cały dzień i wieczorem. Jest mnóstwo knajp i restauracji bardzo ładnych z dobrym jedzonkiem i na dodatek całkowicie przystępnych cenowo dla turysty z Polski. Komentarze (0) |



















































