Home Nasze podróże Europa Długi weekend na Węgrzech

Tagi

Długi weekend na Węgrzech
Spis treści
Długi weekend na Węgrzech
Miszkolc
Lillafured
Eger
Wszystkie strony

Gdy zbliżał się długi weekend, długo zastanawialiśmy się co z nim zrobić. Prognozy pogody na Polskę były fatalne, więc zaczęliśmy myśleć o jakimś cieplejszym kraju. W pierwszej wersji myśleliśmy o Amsterdamie, ale po policzeniu ile to kilometrów i po sprawdzeniu w sieci cen hoteli jakoś nam Amsterdam przeszedł. Gdzieś, kiedyś na forum motocyklowym przeczytałem, że warto pojechać na Węgry w okolice Gór Bukowych bo tam ponoć są źródła termalne. Źródła termalne, gdy za oknem szaruga brzmiały naprawdę nieźle.

Dojazd

No właśnie... to była dla nas największa niespodzianka. Okazuje się, że jadąc przez Rzeszów i przejście na Słowację w Barwinku, a następnie na Koszyce i dalej do Miszkolca jest tylko 580km od Warszawy. To tak, jakby jechać z Kielc nad polskie morze.... jednym słowem rzut beretem!!!

Oczywiście w Koszycach zabłądziliśmy. Zamiast pojechać na Miszkolc skręciliśmy wcześniej z obwodnicy i po jakichś 60 kilometrach okazało się, ze jedziemy w kierunku na Ukrainę. A wszystko dlatego, że zapomnieliśmy wziąć mapę :). Po zakupie mapy na stacji benzynowej stwierdziliśmy, że nie ma sensu wracać do Koszyc, bo tuż obok mamy przejście graniczne na Węgry w miejscuktóregonazwyniewymówię - SATORALIAUJHELY (to gorsze niż stół z powyłamywanymi nogami). Droga prowadziła na Tokaj i okazała się przypadkiem bardzo fajnym wyborem.

Tokaj

Zanim dojechaliśmy do miejsca przeznaczenia, czyli Miszkolc Tapolca (bardzo podoba mi się ta nazwa:) pierwszy na trasie zwiedzania był Tokaj. Okazuje się, że na tym obszarze osiedlały się różne grupy narodowościowe; Ormianie, Żydzi Polacy, Grecy. Stąd różnorodność architektury, tradycji i religii. Oczywiście najsłynniejsze budowle miasteczka to piwnice. Liczący sobie kilkaset lat system piwnic ciągnie się pod centrum miasta, a najsłynniejsza to Piwnica Rakoczego. Zakupów tam (w Rakoczy Pince) raczej nie polecamy- drogo, sama degustacja, która gdzie indziej jest friko, tutaj kosztuje 2700HUF... czyli tyle ile 5l muskata w plastiku lub 2 butelki bardzo dobrego furminta z Hudacsko Pince.

ThumbnailThumbnail

Czerwcowa pora okazała się bardzo dobra na zwiedzanie piwnic. Turystów niewielu, więc całkiem spokojnie można sobie spacerować po uliczkach Tokaju. Ceny restauracyjne bardzo przyzwoite, a kieliszek wina do posiłku kosztuje około 2 zł. Oczywiście są też wina z wyższych półek, dla koneserów i smakoszy. Mnie najbardziej smakował pół wytrawny furmint i pół słodki muskat, nie mogę się zdecydować, który bardziej. Niestety za wieloputonowym Aszu chyba nie przepadam i chyba nie wyszłam na znawcę przy jednej z degustacji. No cóż, mam prawo mieć swoje gusta. Piwniczki są wielce urokliwe. Zobacz galerię z piwnic.

ThumbnailThumbnail

Problem w tym, że czasem trudno się z właścicielem dorozumieć. Język węgierski jest do niczego nie podobny, za to po angielsku mówią niewiele. Oczywiście słowo "proba" jest przez wszystkich zrozumiałe, ale byłoby sympatycznie nie tylko smakować ale też posłuchać producenta, co ma do powiedzenia na temat swojego wyrobu. Nie da się ukryć, że wino degustowane w okolicznościach kamiennych piwnic zasnutych szlachetną pleśnią, serwowanych z dębowych beczek ma wyjątkowy i niepowtarzalny smak. A piwnice są bardzo różne i warto pozwiedzać i "probować" zanim zdecydujecie się na większe zakupy. Oczywiście w centrum jest najdrożej. Poza tym są piwnice gdzie wino kupuje się butelkowane z etykietami winnicy, a są takie gdzie wino z beczki nalewane jest do plasikowych butelek 1,5; 2; 5 litrowych. I wcale to nie oznacza, że wino jest mniej dobre. Za to po powrocie do domu warto przelać je w szkło. Jest w czym wybierać, tydzień chyba nie starczyłby na zwiedzenie wszystkich piwniczek. Podobno na winobranie przyjeżdża do Tokaju tysiące gości. Nawet mieliśmy ochotę jechać na jesieni, ale podobno tłok okrutny, ceny podwójne, a młode wino wcale nie takie fajne. Do jesieni trochę czasu, to jeszcze pomyślimy.  Tuż przed Tokajem jest bardzo fajna miejscowość o niezapamiętywalnej nazwie Bodrog-keresztur.

ThumbnailThumbnail

Charakteryzuje się tym, że na co czwartym słupie, albo gęściej są gniazda bocianie, na dachach budynków też, na niektórych nawet po dwa. Wygląda ciekawie. I przystań z barkami, łódkami i innym sprzętem do poruszania się po wodzie na rzece Tisza. Góra Tokaj jak większość okolicznych górek i pagórków pokryta jest plantacjami winorośli. Inna masowa uprawa to słoneczniki. W czerwcu były jeszcze niewielkie, ale jak to musi wyglądać w okresie kwitnienia! Całe hektary żółtych słoneczek. I jeszcze hodują jakieś drzewa, ale na razie nie rozszyfrowałam po co. W każdym razie kwitnie białymi drobnymi kwiatkami w tzw. baldachimach. Po zwiedzeniu Tokaju i zdegustowaniu różnego rodzaju wina ruszyliśmy do Miszkolca. 



 
M & S, Powered by Joomla!;

\
linki Dubaj wycieczki | poradnik | ogrodzenia kute | foteliki samochodowe