| Długi weekend na Węgrzech - Eger |
Strona 4 z 4 EgerEger w przeciwieństwie do Miszkolca jest naprawdę pięknym miastem. Ponadto posiada ważną zaletę - podobnie jak Tokaj jest otoczony winnicami i ma mnóstwo piwnic z winami. Jedna z nich szczególnie zwróciła nasza uwagę gdyż nazywała się Simon Pinceszet. Jest oczywistą oczywistością, że sklepu winiarni o takiej nazwie nie mozna było ominąć obojętnie. Potem się okazało, że Simon to niezwykle popularne nazwisko na Węgrzech i kolejną piwnicę o takiej nazwie napotkaliśmy podczas drogi powrotnej wstępując na zakupy winne do Tokaju. Ale miasto Eger to przede wszystkim historia Węgier. Podczas walk z Turkami w 1552 roku bronili się w warownym zamku pod dowództwem kapitana Istvana Dobo przez 38 dni. Turków było 80 tysięcy, załoga zamku liczyła 2 tysiące żołnierzy i garstka mieszkańców miasta. Właśnie egerski zamek jest odwiedzany najliczniej przez turystów. Turcy oczywiście z powodu liczebnej przewagi w końcu zajęli zamek. Pamiątką ich 91- letniego pobytu jest wysoki na 40 m Minaret z początków XVII wieku i jest on najbardziej na północ położonym obiektem architektury Tureckiej w Europie. Samo miasto jest bardzo malownicze, warto pospacerować krętymi uliczkami barokowego śródmieścia. Na głównym placu miasta można obejrzeć kościół Minorytów, podobno jeden z najpiękniejszych w kraju. Do zwiedzenia obowiązkowo także bazylika w stylu klasycystycznym, gdzie latem odbywają się koncerty organowe. Wracając do wina, Eger jest centrum historycznego regionu winiarskiego (około 5 tysięcy hektarów winnic) ojczyzny najsłynniejszych węgierskich win Egri Bikaver. Informacje o początkach upraw winorośli pochodzą z XI wieku. Jest tradycją wielu rodzin, nie zanikła nawet pod panowaniem Turków, którzy niestety wina pić nie mogli. Miasto tętni życiem, oparte na tradycjach historycznych i winnych imprezy, wydarzenia kulturalne i sportowe przyciągają turystów z całego świata. Jakieś 5 kilometrów od Egeru w Egerszalok z głębokości 400 m tryskają źródła wody o temperaturze 68 C. Wytwory krystalizujących się na powierzchni soli tworzą coś w rodzaju małego Pammukale (Turcja). Niestety na bazie tego źródła powstaje koszmarek- hotel leczniczy i wioska wczasowa, moloch dla spragnionych uroków kąpieliska leczniczego. Obecnie w trakcie budowy, ale już zarabia na siebie. Ja to nazwałam dwuczęściowym Spa; dla bogatych i dla mniej zamożnych. Trochę obrazują to zdjęcia. Myślę, że trochę szkoda, bo taki dar natury można było ciekawiej zagospodarować. Jedno jest absolutnie pewne.. tutejsze wody muszą być pieruńsko lecznicze gdyż już z daleka roznosi się smrodek zgniłych jaj co oznacza, że pewnie zawierają sporo róznych minerałów ze związkami siarki na czele. Polecamy wypad na Węgry, każdy znajdzie coś dla siebie. Wypoczynek w basenach dla leniuchów, ciekawe miejsca dla zwiedzaczy, dla uprawiaczy sportów - rowery, wspinaczka na skałkach, lotniarstwo, i mniej ekstremalne - wędkowanie, a dla dbających o zdrowie bogate zaplecze zabiegów leczniczych i oczywiście raj dla koneserów wina:)
Komentarze (1) |

