Home Nasze podróże Grecja Do Grecji samochodem - poradnik jak jechać

Tagi

Do Grecji samochodem - poradnik jak jechać PDF Drukuj Email
Wpisany przez Simon   
Piątek, 17 Wrzesień 2010 13:00

Po tych paru greckich eskapadach stwierdziłem, że czas już najwyższy zrobić jakieś podsumowanie przebytych tras w formie poradnika jak jechać i jak nie jechać do Grecji.

Zasadniczo do Grecji można jechać na trzy główne sposoby i kilka ich wariantów. Wszystko zależy od tego, z którego miejsca wyruszamy. Trzy główne sposoby to:

Trasa nr 1. jazda przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię i Macedonię

Trasa nr 2. jazda przez Słowację, Węgry, Rumunię, Serbię i Macedonię

Trasa nr 3. jazda przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię 

Najpopularniejszą trasą jest oczywiście

Trasa nr 1

Najlepiej ona służy wszystkim tym, którzy przez Polskę mogą dobić się łatwo do Gierkówki i do Cieszyna. W Cieszynie niestety zaczynają się opcje. Istnieje grupa stanowczo opowiadająca się za jazdą przez Hradek i Mosty u Jablunkowa na Słowację i dalej przez Czadcę do Żyliny. Od Żyliny zaczyna się bowiem całkiem porządna autostrada. Niestety, żeby się przebić do Żyliny trzeba pokonać duży remont drogowy w Czechach i czasami jakieś wahadła po stronie słowackiej. Jeśli jedzie się późną nocą nie nastręcza to wielkich trudności aczkolwiek jest tam masa ograniczeń prędkości, na których często stoją "miśki" czatując na nieostrożnych tranzytowców.W każdym razie ten mały kawałek liczący ok. 70km potrafi zabrać ponad godzinę jazdy w sprzyjających warunkach a duuużo więcej gdy trafi się na jakiś problem.

Dlatego JA osobiście polecam jednak drugi wariant czyli jazdę przez Brno. Jedzie się trochę dalej bo jakieś 25km i kosztuje to winietę czeską, ale za to trasa jest absolutnie przewidywalna i zdecydowanie szybsza. Jedyny wolny odcinek to ok. 34km pomiędzy Fyrdkiem Mistkiem a Nowym Jiczynem. Dalej zaczyna się droga ekspresowa a od Brna autostrada do Bratysławy. Autostrada ta jest co prawda gorszej jakości niż ta z Żyliny ale jednak jest i zwykle jest puściutka.

Z Bratysławy jedzie się na Gyor a dalej na Budapeszt i z Budapesztu na Szeged. Przed Szegedem znów pojawiają się dylematy czy do Serbii wjeżdżać przejściem w Roszke czy może przez Tompę. Jazda przez Tompę to nadrabianie ok. 50km marnymi drogami w zamian za co, teoretycznie krócej stoi się na granicy. Nigdy w Roszke nie spędziłem dłużej niż 1h, więc nie bardzo wiem po co miałbym jeździć przez Tompę. No ale na forumach temat ten jest wiecznie żywy. Okolice Szegedu to jedno z miejsc, w którym dużo podróżników kończy pierwszy etap podróży i idzie spać. Tutaj można znaleźć kilka przydrożnych moteli gdzie da się przenocować za ok. 20euro/pokój. Jeśli Cieszyn zaliczycie ok. 9 rano to w Roszke powinniście znaleźć się ok. godz. 17 i moim zdaniem warto jeszcze trochę pojechać aby przenocować za Belgradem. Licząc od Warszawy będzie to już przejechane ok. 1000km więc przejechanie dodatkowych 230 to już pryszcz ;). Dzięki temu Belgrad przejedziecie wieczorem po godzinach szczytu, a za Belgradem znajdziecie zajazd Stari Chrast, gdzie nocleg kosztuje 25euro za pokój i jest ponoć całkiem przyzwoicie. Uwaga!! - na ostatniej bramce przed Belgradem prawdopodobnie dostaniecie ulotkę z mapką sugerującą aby nie jechać przez centrum tylko obwodnicą, skręcając najpierw na Zagrzeb a potem w lewo. Niestety ta obwodnica to fikcja gdyż została zbudowana tylko do połowy, więc należy jechać przez miasto i nie kombinować.

Za Belgradem aż do Leskowacza jedzie się cały czas autostradą. Od Leskowacza niestety do Kumanowa w Macedonii autostrady brak, jednak jeśli jedzie się w nocy to odcinek ten jest całkiem pusty. Należy tu jednak uważać na policję. Pierwsze miejsce gdzie prawie zawsze stoją to odcinek tuż za końcem autostrady. Czasem czają się bezpośrednio w miejscu gdzie autostrada się  kończy ale bywa i tak, że stoją kilometr dalej w okolicach gdzie zaczynają się stragany z papryką. Uważać należy również na kilkukilometrowym odcinku po wyjechaniu z tunelu.

Od Kumanowa w Macedonii to w zasadzie już z górki, w większej części autostrada i dopiero jakieś 50km od Gevgelii zwykła droga ale w tym miejscu mało uciążliwa.

Opłaty dla wariantu nr1.

  • Winietka czeska (niepotrzebna gdy ktoś jedzie przez Żylinę) - naklejka na szybę do nabycia w kantorku na granicy w Cieszynie
  • Winietka słowacka - naklejka na szybę do nabycia w kantorku na granicy w Cieszynie
  • Winietka węgierska - jest to zapis w ich systemie komputerowym. Winietkę kupuje się w kantorku na granicy węgierskiej lub na stacjach benzynowych. Potem automatyczne kamery skanują tablice rejestracyjne i można dostać mandat jeśli się nie opłaci. Również na parkingach i przy wyjazdach ze stacji benzynowych czatują goście z komputerkami kontrolują czy ktoś ma winietę.
  • Serbia - płacimy na bramkach w euro. Od Roszke do Belgradu trzeba przygotować 6 euro. Za Belgradem dostajecie bilecik, który opłaca się na bramce dopiero za Niszem i kosztuje to 7,5 euro a na koniec jeszcze jedna bramka za Leskowaczem 2 euro.
  • Macedonia - trzy bramki, na których należy dać po 1 euro. Uwaga!!! - Wjeżdżając na bramkę nie pytajcie się ile bo wam powiedzą różnie!!! Jak dacie 1 euro to puszczają bez dyskusji.

Mapka


Wyświetl większą mapę

Trasa nr 2

To trasa dla tych co jadą z okolic Tarnowa, Rzeszowa lub Lublina... ewentualnie dla tych co mają ochotę na dobre WINO z Tokaju.

Opcji tu znowu jest kilka. Zaczynając od przejścia granicznego w Barwinku można już zacząć kombinować. Można pojechać na Presov i Koszyce i dalej kierując się na Miszkolc, co jest opcją szybszą ale kosztuje winietkę słowacką. Można przez Słowację przejechać kierując się na Vranov nad Toplu, Trebisov i na Węgry wjechać przez Satoraljaujhuely (spróbujcie to wymówić), gdzie rzekomo stacjonowali CK Dezerterzy. Dalej można śmigać albo na Budapeszt i śladem trasy nr1, co kosztuje winietkę węgierską, albo pchać się przez Rumunię.Tutaj przez Węgry jedzie się po zwykłych drogach więc winietka nie jest potrzebna. Niestety trzeba będzie zapłacić za winietę Rumuńską, która kosztuje 3 euro za tydzień więc jest taniej niż w przypadku węgierskiej. Niestety drogi w Rumunii są raczej marne. Do Serbii jedzie się drogą nr 7, która na odcinku od granicy serbskiej do Aradu jest pięknie wyremontowana, ale za Aradem do Oradea niestety wygląda jak pobojowisko i na dodatek co kawałek spotyka się wahadła. My jechaliśmy ta drogą w nocy więc było pusto. Sądząc jednak po ilości przydrożnych moteli i ilości TIRów stojących na parkingach, za dnia może tam być masakra. Dlatego sugerowałbym jazdę jak najdłużej po stronie węgierskiej (Tokaj, Nyiregyhaza, Debreczyn, Begecssaba), żeby do Rumunii wjechać w okolicy Aradu. Potem jedzie się przez Timisoarę do przejścia z Serbią w Vatin. A dalej jest już piękna droga na Belgrad.

Generalnie trasy tej nie polecam, chyba że potraktuje się ja jako ciekawostkę turystyczną.

Opłaty dla wariantu nr2

  • Rumunia - winietka 3 euro
  • Serbia - autostrada za Belgradem - dostajecie bilecik, który opłaca się na bramce dopiero za Niszem i kosztuje to 7,5 euro a na koniec jeszcze jedna bramka za Leskowaczem 2 euro.
  • Macedonia - trzy bramki, na których należy dać po 1 euro. Uwaga!!! - Wjeżdżając na bramkę nie pytajcie się ile bo wam powiedzą różnie!!! Jak dacie 1 euro to puszczają bez dyskusji.

Mapka


Wyświetl większą mapę
Komentarze (1)
Share
Zmieniony: Wtorek, 21 Wrzesień 2010 18:30
 
M & S, Powered by Joomla!;

\
linki