Tokaj

W tym roku, tak jak rok temu, na Boże Ciało wybraliśmy się na Węgry. Tym razem jednak postanowiliśmy stacjonować w Tokaju aby lepiej zapoznać się z tamtejszymi piwniczkami 🙂hudacsko pince

W dawnych czasach tokajskie wina miały wielką renomę w całej Europie. Ludwik XIV, jakby nie patrzeć francuz, nazwał niegdyś tokaj „królem win, winem królów” („vinum regnum, rex vinorum” a konkretnie „est le roi des vins, et le vin des rois”). W Polsce „węgrzyn” znany jest od XVI wieku i wychwalał go sam Pan Zagłoba. Ciekawy jest sposób w jaki wina z Tokaju stały się sławne. Otóż na przełomie XVII i XVIII wieku największym właścicielem winnic w regionie był książę Ferenc Rakoczy I. Toczył on wyzwoleńcze walki z Habsburgami i poszukując sojuszników wśród europejskich władców do swoich listów dołączał butelkę wina. Można powiedzieć, że był prekursorem marketingu bezpośredniego i to bardzo skutecznym. Nie udało mu się co prawda pozyskać żadnego alianta ale na tyle rozsławił węgierskie wina na całym kontynencie, że nastąpił znaczący wzrost popytu na te wina w Europie. Dzięki znaczącemu eksportowi, przychody z winnic pozwalały Rakoczemu finansować walkę. Nie przeszkodziła temu nawet Maria Teresa, która wprowadziła prawo, że wywóz każdej butelki wina węgierskiego powinien być połączony ze sprzedażą odpowiedniej liczby butelek win austriackich.

Wina tokajskie wytwarza się z trzech uprawianych tam szczepów: furmint, harszlevelu i sarga muskotaly potocznie zwany muskatem.Winnice regionu rozciągają się od miejscowości Szerenc po Satoraljaujhuely. W Satoraljaujhuely (stawiam flaszkę temu kto to wymówi nie będąc Węgrem) stacjonowała dzielna kompania CK dezerterów. Miejscowości gdzie znajdziecie najwięcej piwniczek to oczywiście te najbliższe górze Tokaj czyli Tokaj, Bodrogkeresztur i Tarcal. Piwniczki Tokajskie są oczywiście najdroższe i co ciekawsze wcale nie najlepsze. W centrum Tokaju znajdziecie Piwnicę Rakoczego, która zapewne oferuje bardzo dobre wina ale sama degustacja kosztuje tu prawie 3000 forintów… ceny win ponad 2x wyższe niż gdzie indziej. Duży zespół piwniczek mieści się przy ulicy naprzeciw dworca kolejowego, tam wina są całkiem całkiem a degustacja nie kosztuje nic. Jednak po przetestowaniu dość dużej ilości piwnic znaleźliśmy jedną, do której regularnie wracamy czyli piwniczkę rodziny Hudacsko – Hudacsko Pince. Wina robią tam wyśmienite i każdego można spróbować we wspaniałej podziemnej piwnicy, grubo porośniętej tokajską szlachetną pleśnią. W przeciwieństwie do innych piwnic tutaj nie sprzedają wina w plastiku a jedynie butelkowane i zamiast niewiele mówiących ogólnych nazw „Furmint Dry”, „Muskat Semi Sweet” itp. rozróżnia tu się również roczniki co wcale nie jest oczywiste w piwniczkach nastawionych na tanich turystów z Polski.

 Tokaj Aszu.

Tokaj Aszu - Król win wino królówNajbardziej znanym winem tokajskim jest Aszu. Wino to powstało w wyniku najazdu tureckiego. Turcy (wtedy jeszcze pijący wino) bardzo co prawda cenili sobie węgierskie wina ale jednak działania wojenne spowodowały znaczne zniszczenia w winnicach. Właśnie z powodu ataku wrogich wojsk na zarządca winnicy, Máté Laczkó Sepsi , przestraszony obecnością dużej ilości obcego wojska w okolicach Tokaju, polecił wstrzymać zbiór winogron aż do chwili uspokojenia się sytuacji. Winogrona dojrzewały na słonecznym stoku do października, aż prawie zupełnie wysuszyły się na słońcu. Po zebraniu gron, nie widząc innego wyjścia, postanowiono oddzielić najsuchsze owoce, zgnieść je i połączyć z sokiem uzyskanym z soczystych winogron. W ten sposób powstał jeden z najbardziej cenionych rodzajów tokajskiego wina.

Tokaj SzamorodniTokaji Aszú powstaje poprzez dodanie do 136 litrów podstawowego, młodego wina, 3,4,5 lub 6 cebrzyków gęstego soku, a raczej miazgi powstałej ze zgniecionych gumowym walcem, najbardziej dojrzałych, wyselekcjonowanych, winogron porażonych szlachetną pleśnią (botrytis cinerea)… właściwie rodzynek. Cebrzyki te nazywają się puttonami i stąd na etykiecie pojawia się napis 3, 4, 5 lub puttonyi.  Po dokładnym wymieszaniu, po 1- 2 dniach moszcz ten wyciska się pod prasą i wlewa do małych beczułek, pozostawiając ponadto od 1/5 do 1/6 objętości wolnej przestrzeni. Wino to w zależności od ilości dodanych puttonyos, leżakuje przez 5,6,7 lub 8lat. Po fermentacji w winie zostaje od około 30g (3 puttonowe) do około 45g (6 puttonowe) cukru osadowego. Tokaj Aszú jest bardzo aromatycznym, ciężkim i kosztownym , naturalnym winem deserowym. Pije się je w temperaturze 10-12 stopni C. Im wiecej puttonów tym wyższa cena. W Hudacsko Pince 5 putonowy Aszu rocznik 2003 kosztuje 4000 forintów czyli na dzisiaj ok. 60 zł.

W piwnicy u Hudacsków można kupić Aszu Eszencia. Jest to 6 puttonowy Tokaj Aszu z dodatkiem  tak zwanej esencji tokajskiej. Esencja tokajska powstaje w wyniku nawet 20 letniej, powolnej maceracji przesuszonych na wolnym powietrzu wyborowych gron. W procesie tym otrzymuje się zaledwie 0,5 – 1,5 litra esencji z początkowych 25-28 litrów „moszczu”. Esencja ta zawiera od 45 – 65% naturalnego cukru, niezwykłą koncentrację aromatów i zaledwie kilka procent alkoholu. Aszu eszencia kosztuje od 30-50tys. forintów zależnie od rocznika. No cóż, może kiedyś zaszalejemy :). Niestety Eszencia to jedyne wino, którego nie można spróbować na degustacji. Stoi tylko na półce obrośnięte pleśnią i kusi.

Tokaj Szamorodni

Istnienie tego wina pokazuje jak bardzo region tokajski jak żaden inny z regionów winiarskich Europy był bliski Polsce i Polakom. Nasz kraj w okresie XVII i XVIII wieku stał się największym rynkiem win węgierskich – głównie właśnie tokajskich. Polskie miasta, szczególnie Kraków, wyrosły na silne ośrodki handlu tymi winami a poprzez Polskę wina węgierskie płynęły dalej w świat. Jeden z tokaji – „Tokaj Szamorodni” – zawdzięcza swoją dzisiejszą nazwę polskiej szlachcie. Samorodnym nazywali oni bowiem wino powstające na kupieckich wozach, gdy moszcz fermentował w czasie transportu do Polski.  Tokaj Szamorodni to wino z gron częściowo dotkniętych pleśnią, zbieranych bez żadnej selekcji. W zależności od udziału tych szlachetnych gron, wino może być wytrawne (tokaj Szamorodni Szraz) lub słodkie (tokaj Szamorodni Edes). Słodki Szamorodni jest bardzo podobny do Aszu ale trochę mniej słodki. Szamorodni zwykle dostajemy od Hudacsków jako bonus do naszych zakupów. Cena jednej butelki 0,5 litra to ok. 2500 forintów.

Tokaj Furmint, Harszlevelu i Muskat

Tokaj furmint jest wytwarzany oczywiście z gron szczepu furmint. To jeszcze jedno wino, którego nazwa pochodzi z Polski, zgadnijcie od czego :). Furmint ma faktycznie lekko miętową nutę, zwłaszcza w wersji wytrawnej. Tak, Tak … w Tokaju powstają również wina wytrawne co trochę się wydaje dziwne w konfrontacji z ofertą polskich supermarketów…. ale litości!!.. to co dostaniecie w supermarketach ma się nijak do prawdziwych win tokajskich. Naprawdę supermarkety wyrządzają im wielką krzywdę sprzedając jakieś ohydne popłuczyny. Tak więc w prawdziwej tokajskiej piwnicy można dostać również wina wytrawne i półwytrawne, które smakują wyśmienicie. Wytrawny Furmint to wino o orzeźwiającym smaku i doskonale zrównoważonej kwasowości. Półsłodki Furmint to kwintesencja tokaju, wino o najlepszej chyba proporcji jakości do ceny. To tym winem pachną tokajskie winnice.. no może do spółki jeszcze z harszlevelu i muskatem… naprawdę ciężko zdecydować :)). Muskat jest dla kogoś kto lubi słodkie ale w piwnicy Hudacsko nawet dla nielubiących słodkiego muskat smakuje bosko. Harszlevelu to coś pomiędzy muskatem a furmintem, niesamowicie aromatyczne o korzennym bukiecie. Naprawdę trudno mi polecić dowolne z nich… każdego kupujemy po kilka flaszek :))

Hudacsko Pince

 Cennik win tokajskich

.. a przynajmniej tych z piwnicy Hudacsko Pince. Generalnie, jeśli chodzi o te lepsze butelkowane to ceny będą podobne również w innych piwnicach.

cennik win Cennik win tokajskich

oczywiście są jeszcze wina w plastiku. Cena litra to ok. 500 forintów czyli 7zł 50gr. Jeśli chodzi o Hudacsko Pince to u nich plastiku nie dostaniecie, natomiast można kupić ich wino w plastikowych butelkach kawałek dalej koło stacji kolejowej w barze przydrożnym. Oczywiście nie jest to to samo wino co butelkowane… ale kosztuje 1200 forintów za dwa litry 🙂

 

Ateny

W Atenach mieszkaliśmy na kempingu. Okazuje się, że nawet tam można. Kemping nazywał się Nea Kifissia w dzielnicy Nea Kifissia – Adames. Cena dość wysoka, jak na greckie kempingi (całe 24 euro za samochód, namiot i dwie osoby), ale warunki bardzo dobre. Miejsca do wyboru było sporo, prąd i woda do podłączenia bez problemu. Zaplecze łazienkowe trzymające greckie standardy jak najbardziej. Dostępny bardzo ładny basen, z którego, z braku czasu, korzystaliśmy tylko raz. Oczywiście obecne koty, różnej maści i wieku. Dzielnica raczej bardziej luksusowa, dookoła wypasione domki.

Czytaj dalej Ateny

Kreta samochodem

Samochodem na Kretę dostać się można z Pireusu promem. Nie jest to nic skomplikowanego, wystarczy jeszcze w Polsce kupić sobie bilet na stronie www.ferries.gr.

Jeśli chodzi o połączenia to jest w czym wybierać, promy pływają do Iraklionu, Rethymnonu i Chanii. Ceny są zależne od standardu i szybkości promu. Główne kryteria wyboru w naszym przypadku to były: cena i nocna pora płynięcia. Padło na Elyrosa z Anek Lines. Za bilet dla dwóch osób na decku i samochodu zapłaciliśmy 146 euro.  Prom, który wypływa z Pireusu o 22:00 do Chani dociera na 6:00 o poranku.

Czytaj dalej Kreta samochodem

Do Grecji samochodem 2009

W tym roku miało być oszczędnie.. wiadomo kryzys itd.. dlatego opcje wakacyjne były różne, a wśród nich na pierwszym miejscu była… Chorwacja 🙂

W Chorwacji jeszcze nie byliśmy, byli za to różni nasi znajomi. Drążąc temat Chorwacji oglądaliśmy fotki, czytaliśmy fora, ale jakoś nie przekonywały nas zatłoczone rodakami i nie tylko kamieniste plaże. Właściwie im dłużej trwały te rozważania tym bardziej byliśmy pewni, że wcale nie chcemy jechać do żadnej Chorwacji, tzn. jeszcze nie w tym roku, że jedyny słuszny kierunek (gdy nie można poza Europę… kryzys;) to kierunek bardziej na południe. Czytaj dalej Do Grecji samochodem 2009

Peloponez – Mystria i Gythio

Mystria

Spartia (dawna Sparta) jako miasto nie zrobiło szczególnego wrażenia, książkowe przewodniki też się raczej nie zachwycają. Za to bardzo polecam Mistrę (jak ktoś woli Mystrę), gdzie wyjatkowo malownicze i romantyczne ruiny miasta zajmują zbocze całkiem ogromnej góry. Początki Mistry to 1249 rok (założenie miasta) , po 1348 – stolica Morei i ważny ośrodek kultury. Mistra jest uważana za wybitne osiągnięcie architektury bizantyjskiej.

Czytaj dalej Peloponez – Mystria i Gythio

Peloponez – jaskinie Diros

Grecja kojarzy się zwykle ze słońcem, plażą i antycznymi zabytkami. Niektórzy zauważają również, że w Grecji są całkiem fajne góry np. Olimp. My zupełnie przypadkiem, z przewodnika Gazety Wyborczej, dowiedzieliśmy się, że na półwyspie Mani są jaskinie. Wejście do jaskiń Mani Diros było najdroższą atrakcją turystyczną jaką w Grecji napotkaliśmy ale było warte swojej ceny (12 Euro).

Czytaj dalej Peloponez – jaskinie Diros