Home Relacje znajomych Egipt Ania w Egipcie

Tagi

Ania w Egipcie PDF Drukuj Email
Wpisany przez ania   
Niedziela, 19 Lipiec 2009 19:27

Wprawdzie o Egipcie napisano już wszystko ale chciałabym się z Wami podzielić moimi wspomnieniami pobytu  w  tym kraju.

Zaledwie 4 godziny lotu z Polski i znajdziemy się w zupełnie odmiennym kulturowo miejscu. Egipt możemy poznać na wiele sposobów, najczęściej turyści korzystają z zorganizowanych wyjazdów z biurami podroży. Zarówno amatorzy „słodkiego lenistwa” jak i wielbiciele aktywnego wypoczynku nie będą rozczarowani.

Byłam w Egipcie kilkanaście razy (gdy wróciłam po raz trzynasty- straciłam rachubę).

Właściwie to skoncentruję się na moich pobytach na Synaju  i  krótkim wypadzie do Aleksandrii. Zorganizowane wyjazdy przestały mnie cieszyć w momencie, gdy poczułam dreszczyk emocji będąc w Aleksandrii.

Sharm El Sheikh

Kurort, którego nie muszę chyba reklamować, ja jednak miałam przyjemność zobaczyć go od innej strony.

Wybierając się do centrum Naama Bay (potocznie nazywane przez Egipcjan Las Vegas) znajdziemy się w środku turystycznego kiczu: kafejki, restauracje, sklepy, w których kupimy prawie  wszystko.

Ja jednak wolę bardziej ekstremalne doznania, na każdym kroku możemy się napić kawy ale ja uparcie wolę odwiedzać kawiarnię   w Old Markecie, gdzie za 2 funty egipskie wypiję cappuccino z wyszczerbionego kubka w pomieszczeniu, gdzie obok kafejki znajduje się palarnia kawy. Zapach, „daje kopa”. Ostatnio jednak zainwestowano w nowe filiżanki, kawa smakuje prawie jak dawniej. Idąc na tyły osławionego bazaru, możemy zjeść za niewielkie pieniądze typowe arabskie potrawy- nie ujrzycie tam żadnego turysty i nie podadzą wam tego w żadnej hotelowej restauracji. Jagnięcina, jakiej w życiu nie jadłam i wiele innych arabskich przysmaków.  Polecam  także odwiedzić restaurację, w której podają ryby i owoce morza. Byłam tam raz, tłum ludzi, drożej i czas oczekiwania ok. 40 minut. Obok restauracji prowadzą sprzedaż na wynos, możemy wybrać świeżą rybkę lub inne pływające stworzenie, przyrządzą równie dobrze i za niewielkie pieniądze. Dla przykładu zestaw dla jednej osoby (2 ryby z grilla, ryż z curry i sałatka ok. 20 funtów a ten sam zestaw w restauracji ok. 150 funtów). Ja jestem zbyt niecierpliwa, dlatego wybieram raczej drugą opcję, w tym czasie idę na kawę.

I jeszcze jedno moje ulubione miejsce: Sadiki cafe w Hadabie- starej części Sharm. restauracja na otwartym powietrzu położona jest na wysokim klifie z widokiem na zatokę, która słynie z najpiękniejszych raf koralowych. Dania proste typu makarony, sandwicze, pizze za nieduże pieniądze. Jest piwo, lody i soki ze świeżych owoców. Można tu też zapalić shishę. I super widok na park narodowy Ras Mohammed. Ceny: umiarkowane i niskie.

Jeśli ktoś lubi może poczuć odrobinę adrenaliny, polecam wypożyczenie samochodu. Tam nie obowiązują żadne zasady ruchu drogowego. Zajeżdżanie drogi, jazda bez świateł ( nawet w nocy), cofanie na środku drogi to normalka. Ale klakson? Używany zawsze i w każdej sytuacji. Kiedyś zapytałam nawet dlaczego co chwila trąbią, nikt nie potrafił mi podać konkretnego powodu, chyba po prostu lubią ten dźwięk.

Jazda w samym Sharm jest ciekawa, ale wybierając się dalej, możemy rozwinąć prędkość jaką daje nam możliwość samochodu.  Paliwo tańsze niż woda ok. 1,2 funta. Wypożyczenie samochodu od 150 EGP , cena zależy od marki auta.

Gdy już będziecie mieli okazję wypożyczyć auto polecam wyprawę do lasu namorzynowego w Nabq, gdyż żaden kierowca taksówki tam nie pojedzie, chyba że za odpowiednią zapłatą. Dość daleko od centrum. Przechodzimy szczegółową kontrolę auta przy wjeździe na teren. Prawdopodobnie nadal magazynuje się tam broń   (nie do końca w to wierzę).

Lasy  namorzynowe- unikat na półkuli północnej, których 50 % występuje tylko na półwyspie Synaj. Bardzo fajna, prawie bezludna plaża. Mnóstwo krabów, ptactwa i tysiące olbrzymich muszli na brzegu. Oczywiście polecam inne miejsca, ale to już zależy od preferencji turysty. Wszystkie informacje znajdziecie w przewodnikach, więc nie będę się powtarzać.

Aleksandria

Jest tego sporo, zarówno miłe, jak i mniej miłe wrażenia. Byłam w Aleksandrii latem (pierwszy błąd!). Podróż z Sharm autobusem trwa ok. 8 godzin. Zarezerwowaliśmy oczywiście kilka dni wcześniej mieszkanie i ruszyliśmy w drogę. Dwie godziny przed dojazdem otrzymaliśmy telefon, że nasza rezerwacja jest nieaktualna, na moje pytanie co się stało i dlaczego, padła odpowiedź: bo wynajęto komuś innemu. Moja złość osiągnęła apogeum. Na miejsce dojechaliśmy o 2 w nocy i jak się okazało, w ciągu kilku minut zaproponowano nam wynajem mieszkania. Kierowca taksówki wykonał jeden telefon i zawiózł nas w kilka miejsc, gdzie mieliśmy do wyboru kilka kwater. Za 180 EGP za dobę, dostaliśmy 3 pokojowy „apartament” w centrum miasta. Nie obyło się bez  efektów powitalnych, po wejściu do mieszkania między nogami przebiegło mi kilka karaluchów wielkości mojego chomika. Po wstępnym rozpakowaniu walizki i szybkim prysznicu wyszliśmy napić się kawy- była 3.30 w nocy. Miasto tętniło życiemJ

Jest to drugie pod względem wielkości miasto Egiptu, liczy  ok. 5 milionów ludzi, chociaż słyszałam że nawet 10 milionów.

Kiedyś port światowego znaczenia, dziś raczej port rybacki. Szeroki nadmorski bulwar, palmy, plaże z białym piaskiem  i kolonialne budynki – tak w skrócie wygląda „egipskie Miami” (spotkałam się z tym powiedzeniem kilkakrotnie).

Współczesna Aleksandria

to raczej tylko historia, gdyż pozostało tam niewiele słynnych zabytków.

Aleksandryjska Biblioteka

symbol miasta, została udostępniona w 2002 roku i jest powszechnie uznawana za jedną z najważniejszych realizacji architektonicznych ostatnich dziesięcioleci.

Konstrukcja przypomina wschodzące nad morzem słońce, a ponieważ między morzem i budowlą przebiega szeroka ulica, od strony północno-wschodniej wybudowano baseny wodne. Wielki szklany dach o średnicy 160 metrów nachylony jest w stronę morza. Aleksandrii jest wiele miejsc godnych uwagi: rzymski amfiteatr, nekropolia, katakumby.

Miasto nad Morzem Śródziemnym i główne miejsce odpoczynku dla wielu Egipcjan.

Wszystkie plaże płatne, zatłoczone i hałaśliwe.

Wszystkie kobiety noszą hijab, najbardziej ortodoksyjne Egipcjanki ubierają się w czarne suknie i chusty zakrywające twarz, niezależnie od pory dnia i temperatury. Nawet oczy skrywają za  woalem, całość uzupełniają czarne rękawiczki, tak, aby nawet najmniejszy fragment ciała nie znalazł się w zasięgu wzroku obcych mężczyzn. Na samą myśl robi się gorąco.

Pierwszego dnia wybraliśmy się na plażę, ja ubrana w krótkie spodenki (i to był mój drugi błąd!!), t-shirt i ciemne okulary. Budziłam totalną sensację, nie było osoby, która nie obejrzałby się za mną. Jasno rude włosy, biała karnacja i te szorty!!! O zgrozo… Na plażę  publiczną oczywiście nas nie wpuszczono, więc poszliśmy na prywatną.

Aleksandria jest brudna i zaniedbana, więc jeśli ktoś szuka luksusów to szczerze odradzam.  Kilkadziesiąt metrów od głównej ulicy, zobaczymy typowe slumsy. Byłam, widziałam, poczułam dreszcze. Lekko zszokowana tym, że mamy XXI wiek i takie zróżnicowanie, wcale nie tak daleko od Europy.

Główna ulica miasta to El Corniche -  najbardziej zatłoczona jest w nocy. Na murku ciągnącym się  wzdłuż promenady siedzą ludzie: jedzą piją, hałasują. Ogólnie nic specjalnego ale dla nich to super rozrywka.

Aleksandria ma też drugie oblicze- olbrzymi bazar, którego nie sposób ominąć. Taki prawdziwy folklor, znajdziemy tam wszystko. Były już,  stadion dziesięciolecia to przy tym pikuś.

Ogólnie budziłam wielką sensację, były sytuacje, kiedy podczas zwiedzania przypadkowi ludzie chcieli się ze mną fotografować, czułam się trochę jak małpka w zoo.  Miałam też miłe momenty, podczas zakupów w jednym ze sklepów poznałam kobietę, która była chrześcijanką i była z tego bardzo dumna. Pogawędziłyśmy trochę przy kawie, wymieniłyśmy adresy i oczywiście musiałam zrobić kilka zdjęć. Największą radość miała jej córka, gdy wybrałyśmy się do pobliskiego sklepu z bielizną po to by wybrać dla niej pierwszy w życiu biustonosz.

Ogólne wrażenia z mojej wyprawy oceniam jako średnio przyjemne. Po powrocie myślałam, że raczej na dobre wyleczyłam się z Egiptu, ale to trwało tylko kilka dni. Po miesiącu zaczęłam planować następny wyjazd.

Podsumowując: 

Egipcjanie to ciekawi ludzie, bardzo związani z rodziną, tradycją i islamem.

Prowadzą ogólnie bezstresowe życie, żartobliwie turyści mówią o nich IBM- od słów: Inszalla  czyli wola boska, Bukra- jutro oraz Maalesz  czyli bez znaczenia, nie ważne. Spóźnianie się to  narodowy sport Egipcjan, są w tym najlepsi. Nawet jeśli umówicie się z kimś bardzo późno to i tak będziecie na niego czekać.

Indywidualny wyjazd to dobry  pomysł. Jednak nie  liczcie oszczędności, załatwienie formalności związanych z zakwaterowaniem, transportem oraz wyżywieniem to wydatek dwukrotnie wyższy od tradycyjnego pobytu w hotelu.

Ja czuję się tam bardzo bezpiecznie i z każdego wyjazdu jestem zadowolona, wszystko zależy od nastawienia i niewielkich wymagań. Raczej interesuję się ludźmi i lubię miejsca gdzie nie zobaczymy tłumu turystów.

Jednym słowem: polecam.

CDN…

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (0)
Share
Zmieniony: Niedziela, 19 Lipiec 2009 20:44
 
M & S, Powered by Joomla!;

\
linki Tanie noclegi Pobierowo nad morzem - piasek, muszelki i szum fal. | Cypr | Zbierz ekipę. Wyjazdy integracyjne samochodami terenowymi | Bilet Autokarowy